poniedziałek, 17 marca 2025

10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...

 0

Stało się

Biel nie będzie bielsza

Czerń ciemniejsza

Szarość

poniedziałek, 3 marca 2025

Look up here, I'm in heaven

 Na końcu Światów

Twojego i Mojego

Nie ma już nic

Oprócz


Ścieżki, drogi polnej

Usłanej gwiazdami

W mroku nocy


Gwizdu mijanej lokomotywy

Krzyku żurawi

Głodnych zmysłów


Na końcu Świata

Kresie naszych dni

Dawno już stało się

Poza nami


Byłeś...

Byłem...

Było


03.03.2025

czwartek, 27 lutego 2025

Tęsknię za wiosną, bo tak.

 Pierwsza myśl jaka mi przyszła, to ta, że Kraków bez Ciebie zachodzi mgłą. Ale stwierdzisz, że to bez sensu, bo wieki nie byłem już w Krakowie, a Ty o nim chcesz zapomnieć. 

Nie wychodzi mi dialog z Tobą, mimo wielkich nadziei i pragnień. Uciekasz między słowami i między wierszami i nie chcesz dać się złapać. Kluczysz.

Tęsknię za Tobą już do końca Świata i nawet jeden dzień dłużej, ale nie wkraczam pomiędzy Was. Chcę żebyś był szczęśliwy, uczę się dopiero tego rodzaju miłości - dziwnej, bo jednoosobowej. Uciekam każdego dnia i nie znajduję wyjścia, ulegam kroplom deszczu, zimnu, pustce. Ale TY żyjesz i to ma sens. Odjedziesz/przyjedziesz, zaśniesz-obidzisz się, znikniesz widzialnie...Ale już inaczej...

Biegnę wciąż od nowa, nie mając cholernego pojęcia, gdzie meta.


czwartek, 20 lutego 2025

W tle zachodzącego słońca.

 Ratuje mnie już tylko niepamięć.

poniedziałek, 10 lutego 2025

...

I will never be the same again

I feel the whisper of the wind

On silent wings..

(Tina Turner)


wtorek, 31 grudnia 2024

Somewhere over the rainbow

 Życie jest jsk spacer. Czasami gnasz do przodu, sprawdzając puls, innym razem przystajesz i zaczynasz się gapić w niebo. Bywa, że ktoś dołączy, żeby zgubić się tuż za zakrętem... I znów idziesz sam, a gdy już totalnie opadniesz z sił, zawsze znajdzie się ławeczka i po chwili ponownie walczysz z bólem nóg 🙂



czwartek, 19 grudnia 2024

Fado

 Tęsknię za tamtą polną drogą. Wydawało mi się, że nocny widok z ciemnym niebem usłanym gwiazdami, z gwizdem lokomotywy będzie czymś stałym, wkomponuje się w pejzaż życia. Tęsknię za Jego wyczekiwaniem na skraju ulicy, za pierwszym uśmiechem i blaskiem oczu, gdy już wsiadł. Dojrzewające w blasku słońca jabłka i krzyk żurawi, nigdy nie rozpalone ognisko i buchająca ciepłem koza w domku. Czas oszukuje, odkrywając karty z opóźnieniem.