W powietrzu czuć już wiosenny powiew :). Słoneczko świeci pełną gębą, ptaki śpiewają... Od razu ma się ochotę na jakiś dłuższy spacerek :). Może w następny weekend wybiorę się na jakąś piesza eskapadę, bo na rowerek jeszcze chyba za wcześnie (chociaż ostatnio widziałem kolarza w lycrowym ubranku, brrr! zimno... ). A długoterminowa prognoza pogody przewiduje podobno bardzo ciepła aurę :D
A propos wiosny... wczoraj dokładnie o północy przeszła nad Śląskiem burza. Trochę dziwne zjawisko w lutym, ale... za to kolejny dowód na coraz bliższą wiosnę :).
Image: federico stevanin / FreeDigitalPhotos.net
niedziela, 26 lutego 2012
sobota, 25 lutego 2012
"Okienka" po raz ósmy - już niedługo :).
Windows albo się lubi, albo się go nie cierpi za odwieczne wady. Daję jednak głowę, że wielu się skusi i ściągnie ostatniego lutego publiczną wersję beta ósemki :). Ja nie mogę się doczekać!
piątek, 24 lutego 2012
Wiosenne zmęczenie ?
Ostatnio bywam coś senny popołudniami. Zdarzyło mi sie nawet zapaśc w senny letarg podczas kazania na mszy w środę popielcową, choć nie powiem... treść była ciekawa. Utarte i prawdziwe od lat stwierdzenie - "zmieniaj siebie nie innych", plus - "dostrzegaj w innych ukryte dobro, mimo wszystko". Tak... czterdzieści najbliższych dni pozwoli się z tym zmierzyć, a więc... trzy... cztery... start! :)
środa, 8 lutego 2012
poniedziałek, 30 stycznia 2012
O tym, jak ważna w życiu jest kielnia... mimo wszystko.
Byłem, nie powiem u kogo i zaproponowano mi żurek. Pomny na wcześniejsze doświadczenia postanowiłem zgrzać go sobie sam, sam umyć talerz i łyżkę (wciąż pomny na wcześniejsze doświadczenia). Kiedy jednak spojrzałem na rządek kielni zawieszonych na przyściennym wieszaczku... zwątpiłem nawet w gąbkę myjkę i płyn do mycia naczyń... Pojawił się szybciutko w główce szalony pomysł przelania żurku z garnka wprost na talerz. Ból pojawił się nagle i nieoczekiwanie w prawej stopie, poskakałem nieco na lewej nodze i szybko pobiegłem w stronę łazienki, po drodze zrzucając z siebie mokrą skarpetkę (co nieco osłabiło ból). Zimna woda spod prysznica daje w takich przypadkach nieoczekiwaną ulgę ;). Jeżeli chodzi o efekt wizualny - mógłbym teraz powodzeniem iść boso na jakikolwiek mecz w pięknych barwach narodowych: biało (lewa stopa) - czerwonych (prawa stopa).
Subskrybuj:
Posty (Atom)


