niedziela, 14 czerwca 2015
Gdzieś tam na horyzoncie...
...widać już koniec. Jeszcze przez jakiś czas ponury cień okropnego gmachu będzie padać na sylwetkę starającej się zmierzać jaaak najwolniej do osobliwego "mordoru" postaci ;). Nic na szczęście nie trwa wiecznie...
poniedziałek, 9 lutego 2015
niedziela, 8 lutego 2015
Wszystko wraca do "normy"... niestety ;)
Jako że stres od zawsze "zajadam", to znowu zaczynam żre.. tzn. duuużo jeść, co niestety zaczyna być coraz bardziej widoczne. A było już tak fajnie... :)
sobota, 13 grudnia 2014
sobota, 23 sierpnia 2014
Skutki uboczne bliższych i dalszych wojaży ;)
Rok temu przy okazji udziału w konferencjach – łódzkiej oraz warszawkiej, odwiedziłem Nieborów i Arkadię – miejsca piękne i warte odwiedzenia .
Polecam !
piątek, 22 sierpnia 2014
A tak poza tym ...
Zgubiłem łącznie 17 kilo, przyzwyczaiłem do 5 lekkich (no, może nie zawsze ...) posiłków w ciągu dnia, unormowało mi się ciśnienie i czuje się całkiem lekki :). No i rozmiar - zmiana z "xl" do "l"/"m" :). Kawę nadal żłopię hektolitrami (nie cukrując oczywiście), herbata już mnie nie "pociąga". Jak nie zapomnę, wypijam flaszkę dziennie - wody mineralnej, rzecz jasna - minimum 1,5 litra :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
