sobota, 27 października 2012
wtorek, 23 października 2012
po prostu październik.
Tej jesieni jabłonka ma tylko kilka owoców, są za to zdecydowanie większe niż ubiegłoroczne – jakby swoją jakością próbowały nadrobić liczebne braki.
Sierpówki – a dokładnie parka trzymająca się cały czas razem, nie odstępując od siebie ani o krok (lub też raczej machnięcie skrzydłem) przemyka co raz pomiędzy gałęziami łysiejących daglezji.
Wczoraj dość szorstko rzuciełm “dzień dobry” sąsiadce, ponadto wymownie (chociaz jakos samo tak wyszło, wcale tego nie chciałem) spojrzałem na jej psa kiedy ten akurat robił siku na trawnik przed płotem. Sąsiadce zrobiło sie głupio I po cichu bąknęła “ach, nie upilnowałam…”. Nastepnym razem gdy na siebie wpadniemy chyba po prostu usmiechne się, powiem coś miłego.
Poranki… coraz mroczniejsze, zimniejsze a ostatnio mokre. Zupełnie nie chce się wstawać, wychodzić z ciepłego domu na ponury świat.
Aniu, dzięki. Nic konkretnego, po prostu tak, zwyczajnie , za pamięć.
niedziela, 21 października 2012
Kochaj mnie jakby nie było jutra…
jesień, opadające liście, nostalgia…
Pomimo upływu lat wciąz coś w nas pozostaje, na samym dnie serca. I będzie dawało o sobie znać, co jakiś czas.
sobota, 20 października 2012
Sezon grzybowy.
Sąsiadka kilka dni temu chwaliła się prawdziwkowymi żniwami… niestety, musiała pochwalić się w szerszym kręgu, bo w jej “miejsca” zaczęły pielgrzymować tłumy… No I grzyby, a dokładnie prawdziwki chyba sie skończyły. Sąsiadka optymistycznie podeszła do sprawy – “czekamy na deszcz”, sugerując, że po opadach grzyby pojawia sie na nowo… tylko czy nadal będzie tak ciepło jak do tej pory ? Podobno od wtorku zapowiadane jest ochłodzenie.