niedziela, 3 czerwca 2012
No more bbc in my tv set - you're a shit.
And to answer on your "intelligent" material :
... by the way - in Poland even 7 y.o. kids know that Austria IS NOT our neighbour, but in bbc people must be really "smarter" ...
wtorek, 22 maja 2012
Wszyscy możemy być bohaterami...
... jak mawiał David Bowie, jeżeli tylko troszkę odpoczniemy ;)
...a tymczasem zachód słońca znowu piękny, i te zajebiste wieczorne dźwięki ogrodu... :) POEZJA
piątek, 4 maja 2012
Załamanie... pogodowe.
Wszystko było takie proste i jasne. Deszczowe chmury pojawiły się tak nagle, gnane cholernym wiatrem. Teraz, kiedy ma się ochotę spojrzeć przed siebie widać tylko pieprzony mrok, niebo stało się granatowe. I znowu trzeba wierzyć , że to ma sens i znowu będzie jasno i słonecznie, nawet jeżeli dopada zmęczenie. Tak, najgorzej jest ponownie uwierzyć , że to wszystko ma SENS. Kurwa...
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
When We Dance...
Lata mijają, kolejny styczeń, kolejna wiosna, kolejny podmuch wiatru jesienią... Dźwięki Żądłowego - "Kiedy tańczymy" pozostaną we mnie żywe na zawsze. Dopóki moje uszy będą słyszeć pojedyncze choćby brzmienia tej piosenki, moje serce nie przestanie drżeć, a wspomnienia wracać. I chociaż miną kolejne tysiące dni, będziesz tam, będzie Będzin, będą ciepłe noce, będzie zimowe wzgórze i cała ta pieprzona magia która mnie spotkała :).
sobota, 14 kwietnia 2012
Takie tam...
Marzy mi się gorący letni dzień, popołudnie z książką na trawie w parku na Zagórzu. Tak naprawdę nie mam ochoty czytać książki, ale trzymając ją w dłoni, siedząc pod drzewem na trawie mam zamiar obserwować ludzi, życie, gapić się na niedalekie bloki i to co nad nimi - chmury, niebo a później zachód słońca... :). Słuchać gwaru dorosłych i dzieci przemieszanego z ćwierkaniem ptaków. Po prostu być tam w letni, upalny dzień... sam nie wiem dlaczego akurat to przyszło mi do głowy ;)
czwartek, 12 kwietnia 2012
czwartkowe późne popołudnie...
deszcz, niby wiosna ale wciąż chłodno. Jakaś bezsilność, słabość, pustka w głowie... dobrze, że jutro już piątek. Ten tydzień trwa tylko trzy dni. Wiosna w ogóle jest jakaś taka do niczego - te ciągłe zmiany pogodowe. Tak jakoś...
wtorek, 10 kwietnia 2012
Dwa lata temu...
Dziś wróciłem pamięcią do tamtego dnia - w przeciwieństwie do większości byliśmy wtedy w drodze, odcięci od telewizji - dziś każdą sobotę zaczynam od włączenia tvn24. Wtedy było tylko stwierdzenie - "pewnie już wylądowali", dopiero po jakimś zadzwoniła komórka, dzwonił mój znajomy. "To ty nic nie wiesz ?" Rzucił jakąś niewyobrażalna liczbę ofiar , nie bardzo w to wierzyłem. Informacja podzieliłem się z resztą " podobno rozbił się samolot z Kaczyńskim, podobno jest ok. 90 ofiar, więc chyba spadł na jakieś osiedle". Po chwili sytuacja przybrała dość absurdalny widok - autokar zatrzymał się na najbliższej stacji i wszyscy wyszli na zewnątrz - część od razu z komórkami przy przy uszach została tuż obok, inni swoje kroki skierowali do budynku jakiejś knajpki tuz obok stacji oglądać tv. Pamiętam, że każdy był w znacznym stopniu poruszony - nie wiedzieliśmy co się dzieje w Warszawie która była celem naszego wyjazdu, nie mieliśmy pojęcia co z kongresem na który zmierzaliśmy - panował chaos. "Wracać czy jednak dojechać ?" - zwłaszcza , że byliśmy zaledwie kilkanaście kilometrów od Warszawy. W końcu telefon do zarządu i decyzja - "jedziemy".
Kongres odbył się, ale zrezygnowano z wielu punktów programu. W przerwie obrad podjechaliśmy grupką pod Pałac Prezydencki - centrum kraju w tym momencie... tłumy, coraz większe schodzących się ludzi, kamery ekip telewizyjnych krajowych i zagranicznych, tam i ówdzie można było usłyszeć obcy język. Zdziwione twarze pary Japończyków - prawdopodobnie turystów, którzy tak do końca zapewne nie mieli pojęcia co się dzieje. Rzeczywiście - tak jak wielu później pisało, mówiło - można było odczuć jedną wielką jedność - ogrom abstrakcyjnego cielska formującego formującego się na placu, bliższych i dalszych uliczkach, które z każdą chwilą rosło, powiększało się absurdalnie. Każdy z nas był jego cząstką. Najbliżej ogrodzenia stali harcerze odbierający od przychodzących zapalone znicze - powstało z nich wtedy pamiętne "jezioro" światła.
Jako Polak dziękuję nie tylko Rodakom za tamte chwile jedności, które pewnie szybko się nie powtórzą, dziekuje również naszym sąsiadom - zwykłym Rosjanom za tak wiele wyrazów współczucia, których wielu z nas może nawet nie chciało dostrzec.
Subskrybuj:
Posty (Atom)