niedziela, 23 stycznia 2011

Ostatnie miesiące Juliowej wolności.

Z okazji dnia babci spotkaliśmy się na mini-imprezie rodzinnej. Oczywiście, że nie zabrakło Julii i jej mamy, a później taty. Julia jak to Julia - początkowo emanowała szczera miłością w stosunku do mojej osoby, żeby - gdy tylko jej przeszło, ugryźć mnie w rękę i totalnie "olać". To też z nutką satysfakcji przyjąłem do wiadomości informację o tym, że już od września Julia stanie się przedszkolakiem - "masz za swoje!", wyrwało mi się w akcie desperacji (tak po cichutku oczywiście, żeby nikt nie usłyszał) ;)

wtorek, 18 stycznia 2011

Sen.

Właśnie zagadała do mnie na gg dawna znajoma opowiadając, że śniłem się jej. Wystraszył ją mój wygląd - w tym śnie rozmawiałem z kumplem z licealnych lat, obaj śmialiśmy się z czegoś... i chociaż on z twarzy przypominał siebie z dawnych lat, moja facjata byłą chorobowo zmieniona - żółtawa i pełna plam wątrobowych. Nomen omen dziś kupiłem sobie esseliv dochodząc - sam z siebie, do wniosku, że wątrobę chyba rzeczywiście mam nieco osłabioną lekami ;)

niedziela, 16 stycznia 2011

Drzwi z tabliczką - "Nostalgia".

"(...)Skrzywiła się i odwróciła wzrok. Ben miał rację, ale ona podjęła już decyzję.
- Nie zależało mi na tym, Ben. Nie prosiłam o to wyróżnienie, i ty chyba też nie. Mieszkam sama w żałosnym mieszkanku. Mam beznadziejną pracę. Codziennie budzę się z nadzieją, że dzisiaj jest sobota. wiesz dlaczego ? Nie dlatego, że zaplanowałam sobie na ten dzień coś szczególnego, ale że mogę dłużej p o s p a ć. Smutne, prawda ? A ten świat... - Ogarnęła wnętrze restauracji zamaszystym ruchem dłoni. - To mój wróbel w garści. Rozumiesz ? Kiedy patrzę na siebie, widzę, że Dexter był prawdopodobnie miłością mojego życia. Zgodzisz się ze mną, ze doceniam go teraz o wiele bardziej niż przedtem ?"

Zakochany duch, Jonathan Carroll

sobota, 15 stycznia 2011

Życie...

środa, 12 stycznia 2011

Face it alone.

Kolejny wyciek z archiwów Queen - tak, zdaje sobie sprawę, że dla każdego kto nie zalicza się w poczet wiernych fanów zespołu, a zwłaszcza dla bardzo młodego pokolenia tego typu informacje są równie "pociągające", jak zeszłoroczny śnieg... ;). Mimo wszystko warto o tym wspomnieć, choćby z tego powodu, że skostniała "góra" za nic ma odwieczna tęsknotę fanów za głosem Freddiego, a każdy zupełnie nowy kawałek - nawet niezbyt wygórowane pod względem artystycznym dema, to prawdziwy rarytas, tak więc - niestety, bo taka jest prawda, zdobyte nieoficjalną drogą cząstki dawnego Queen wciąż wywołują poruszenie. Sytuacja wygląda podobnie zresztą w przypadku Michaela Jacksona - z ta jednak różnicą, że wszelkie zakończone, lub nie - dema i niewydane piosenki pojawiły się dość szybko od śmierci ich twórcy. W przypadku Queen fani czekali latami na legendarne tytuły. Ostatnimi czasy coraz częściej legenda ta uchyla rąbka - wciąż małego swojej tajemnicy.

Panie i Panowie - Face it Alone w jednej ze swoich odsłon, dotąd nieznanej :)


sobota, 1 stycznia 2011

Dawne czasy... :)

Kiedy tańczymy.

Nowy Rok.

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, gdziekolwiek jesteś...

Wszystkiego Najlepszego Wam Wszystkim, niech to po prostu trwa.