czwartek, 23 września 2010

Pogodne jesieni początki...

No i przyszła... piękna złota jesień :). jej pierwszy dzień jest jak najbardziej obiecujący - słoneczko ciepło grzeje na niebie pozbawionym najmniejszej chmurki, co prawda  nie grzeje już tak mocno jak latem... mimo wszystko nastraja optymistycznie :). Miejmy nadzieję, że taka piękna aura będzie nam towarzyszyć jak najdłużej ( a podobno już w listopadzie przewidywane są pierwsze, obfite opady śniegu).

ilustracja ze strony www.strykowski.pl

niedziela, 19 września 2010

Piękna, jesienna niedziela :).

Jestem zmęczony, niewyspany, mam zatkany nos ale... nawet jeśli ma się humor do bani to w taki dzień, jak ten najgorsze myśli rozpuszczają się pod wpływem słońca :). Trawa  strasznie się rozrosła (trzeba będzie w poniedziałek skosić), cukinie połyskują zielenią spod rozłożystych liści, rajskie jabłuszka coraz bardziej czerwienieją... a w powietrzu słychać odgłos ptaków które chyba pozostaną na zimę. Teraz nie liczy się nic, mam ochotę jedynie wyjść na ogródek, wystawić mordkę do słońca i zanurzyć się w totalny odmęt myślowy...

czwartek, 16 września 2010

Sprawa krzyży.

Dziś rano rozstrzygnął się "problem" związany z krzyżem ustawionym na Krakowskim Przedmieściu, oczywiście część ludzi poczuła się strasznie pokrzywdzona... jak gdyby krzyż, zmieniając swoją lokalizację stał się zupełnie czymś innym niż symbol męki. Bo i stawał się ten nieszczęsny krzyż zupełnie czymś innym w "rękach" tych ludzi - zwykłym narzędziem szantażu, tracąc potęgę swojej wymowy.

Późnym popołudniem odwiedziłem chyba jeden z najciekawszych cmentarzy katowickich - cmentarz komunalny. Jego ciekawość polega na tym, że połowę powierzchni stanowi ... las - w dosłownym znaczeniu :). Kiedy spacerowałem sobie bez pośpiechu alejkami, tymi najmniej uczęszczanymi sadząc po trawie wyrastajacej z asfaltowej nawierzchni zobaczyłem na malutkim wzgórku inny las, a raczej lasek krzyży -takich zwyczajnych, najprostszych, pokrzywionych, metalowych i drewnianych. Było coś, co kazało mi zatrzymać się dłużej w tym akurat miejscu... jakaś powaga, metafizyczna siła tkwiąca zupełnie daleko od głównych punktów cmentarza, miasta, cisza, spokój i totalne ubocze, a jednak czuło się  duchową ważność i mistycyzm tych najprostszych z prostych krzyży, wyraźnie odczuwało się symbol pamięci i wiary w życie tych którzy odeszli... I nikt nie musiał protestować, mówić na głos różańca, płakać przed kamerami dziennikarskich ekip, których zresztą było brak. I coś jeszcze, oprócz jednej tabliczki z napisem "kobieta NN", inne wskazywały na mało znane nazwiska w przeciwieństwie do tablicy z Krakowskiego Przedmieścia - tyle tylko, że... tu, na tym cmentarzu czułem obecność tych zmarłych, będąc przed Pałacem Prezydenckim czułem pustkę prześwietlana fleszami aparatów.
To chyba tyle.

wtorek, 14 września 2010

Pyszne winko domowe z pigwy.

Hmmm, właśnie skusiłem się na otwarcie butelki domowego wina sąsiadki, które dostałem w ramach podziękowań za wspólne grzybobranie ;). Co tu dużo mówić, a raczej pisać.... jest pyszne! Słodki smak z nutą winogron, delikatne i klarowne, bez porównania do jakiegokolwiek najlepszego nawet bordeoux :)

niedziela, 12 września 2010

In This Life (W tym życiu)

Mimo tego, czym zostałem obdarzony w swoim życiu
Była we mnie pustka
Omamiła mnie potęga złota
Wtedy jednym delikatnym dotykiem uwolniłeś mnie

Niech Świat przestanie się kręcić
Niech słońce przestanie palić
Niech powiedzą mi, że miłość nie jest warta przeżycia
Jeśli to wszystko się rozpadnie
W głębi serca będę wiedział
Największe marzenie właśnie się spełniło
W tym życiu byłem kochany przez Ciebie

Z każdą górą na jaka się wspiąłem
Z każdą dziką rzeka jaką przekroczyłem
Byłeś skarbem którego szukałem
Bez Twojej miłości byłbym stracony

Niech Świat przestanie się kręcić
Niech słońce przestanie palić
Niech powiedzą mi, że miłość nie jest warta przeżycia
Jeśli  to wszystko się rozpadnie
W głębi serca będę wiedział
Największe marzenie właśnie się spełniło
W tym życiu byłem kochany przez Ciebie

Wiem, ze będę żył wiecznie
Wiecznie jednak będę kochał Ciebie
Niech Świat przestanie się kręcić
Niech słońce przestanie palić
Powiedz, ze miłość nie przechodzi
Jeśli  to wszystko się rozpadnie
W głębi serca będę wiedział
Największe marzenie właśnie się spełniło
W tym życiu byłem kochany przez Ciebie…

Israel Kamakawiwo'ole

Nieoczekiwane grzybobranie

Akurat  wygrzewałem się w gorącej wodzie nadrabiając lekturę weekend'owej prasy, kiedy zadzwonił telefon. Sąsiadka z naprzeciwka miała straszna ochotę wybrać się na grzyby i potrzebowała kompana i kierowcy w jednym. Szybko wiec dokończyłem kąpiel, zrobiłem porządek w zapuszczonej niemiłosiernie kuchni i.. pojechaliśmy. Grzybów było całkiem sporo, dodatkowo czas płynął miło na rozmowie o tym i owym. Owocem grzybobrania stało się kilkanaście maślaków, dwa rydze i kilka tzw. "brzozoków", oczywiście sąsiadka jako bardziej doświadczona zebrała dwa razy tyle ;). W ramach podziękowania za poświęcony czas i samochód dostałem butelkę domowej roboty wina z pigwy. Bardzo pyszne, już kosztowałem :)

sobota, 11 września 2010

Zatoki return.

No i masz... zatoki znowu miałem zatkane, ale pomny wskazówek doktora Świdzińskiego zacząłem stosować środki zapobiegawcze w postaci tabletek "ibuprom zatoki" i aerozolu do nosa "afrin", nie zapominając o sterydowym "avamysie". Dumny ze swojej "zaradności" i zadowolony z szybkiego efektu - zatoki momentalnie odblokowało, ból głowy przeszedł... obudziłem się dzisiaj z bólem gardła. Niestety - oczyszczanie zatok ma to do siebie, że zazwyczaj cierpi podrażnione gardło. Mam nadzieję , że kuracja woda utlenioną odniesie swój skutek. Trzymam kciuki za hydrogenii peroxidum 3% ! :)