wtorek, 14 września 2010

Pyszne winko domowe z pigwy.

Hmmm, właśnie skusiłem się na otwarcie butelki domowego wina sąsiadki, które dostałem w ramach podziękowań za wspólne grzybobranie ;). Co tu dużo mówić, a raczej pisać.... jest pyszne! Słodki smak z nutą winogron, delikatne i klarowne, bez porównania do jakiegokolwiek najlepszego nawet bordeoux :)

niedziela, 12 września 2010

In This Life (W tym życiu)

Mimo tego, czym zostałem obdarzony w swoim życiu
Była we mnie pustka
Omamiła mnie potęga złota
Wtedy jednym delikatnym dotykiem uwolniłeś mnie

Niech Świat przestanie się kręcić
Niech słońce przestanie palić
Niech powiedzą mi, że miłość nie jest warta przeżycia
Jeśli to wszystko się rozpadnie
W głębi serca będę wiedział
Największe marzenie właśnie się spełniło
W tym życiu byłem kochany przez Ciebie

Z każdą górą na jaka się wspiąłem
Z każdą dziką rzeka jaką przekroczyłem
Byłeś skarbem którego szukałem
Bez Twojej miłości byłbym stracony

Niech Świat przestanie się kręcić
Niech słońce przestanie palić
Niech powiedzą mi, że miłość nie jest warta przeżycia
Jeśli  to wszystko się rozpadnie
W głębi serca będę wiedział
Największe marzenie właśnie się spełniło
W tym życiu byłem kochany przez Ciebie

Wiem, ze będę żył wiecznie
Wiecznie jednak będę kochał Ciebie
Niech Świat przestanie się kręcić
Niech słońce przestanie palić
Powiedz, ze miłość nie przechodzi
Jeśli  to wszystko się rozpadnie
W głębi serca będę wiedział
Największe marzenie właśnie się spełniło
W tym życiu byłem kochany przez Ciebie…

Israel Kamakawiwo'ole

Nieoczekiwane grzybobranie

Akurat  wygrzewałem się w gorącej wodzie nadrabiając lekturę weekend'owej prasy, kiedy zadzwonił telefon. Sąsiadka z naprzeciwka miała straszna ochotę wybrać się na grzyby i potrzebowała kompana i kierowcy w jednym. Szybko wiec dokończyłem kąpiel, zrobiłem porządek w zapuszczonej niemiłosiernie kuchni i.. pojechaliśmy. Grzybów było całkiem sporo, dodatkowo czas płynął miło na rozmowie o tym i owym. Owocem grzybobrania stało się kilkanaście maślaków, dwa rydze i kilka tzw. "brzozoków", oczywiście sąsiadka jako bardziej doświadczona zebrała dwa razy tyle ;). W ramach podziękowania za poświęcony czas i samochód dostałem butelkę domowej roboty wina z pigwy. Bardzo pyszne, już kosztowałem :)

sobota, 11 września 2010

Zatoki return.

No i masz... zatoki znowu miałem zatkane, ale pomny wskazówek doktora Świdzińskiego zacząłem stosować środki zapobiegawcze w postaci tabletek "ibuprom zatoki" i aerozolu do nosa "afrin", nie zapominając o sterydowym "avamysie". Dumny ze swojej "zaradności" i zadowolony z szybkiego efektu - zatoki momentalnie odblokowało, ból głowy przeszedł... obudziłem się dzisiaj z bólem gardła. Niestety - oczyszczanie zatok ma to do siebie, że zazwyczaj cierpi podrażnione gardło. Mam nadzieję , że kuracja woda utlenioną odniesie swój skutek. Trzymam kciuki za hydrogenii peroxidum 3% ! :)

czwartek, 9 września 2010

Szaruga prawie jesienna...

Pada, pada, pada... wstac trzeba o 6, mimo to człowiek stara sie przeciagać moment otwarcia oczu tak długo jak tylko sie da. Pogoda oczywiście nie zachęca do jakichkolwiek przejawów aktywności. Krople wielkości grochu uderzaja rytmicznie w parasol, dach garażu a w końcu blachę samochodu. P)otem juz tylko rytmicznie usypiający dźwięk wycieraczek i... już w pracy. Dzieci też jest mało - deszcz naprawdę nie zachęca do wczesno porannych spacerów.

sobota, 4 września 2010

And whatever will be... will be...

Mała jasna lampka nadziei.

Mógłbym
Spytać samego siebie
Ile dni minęło
I gdzie podział się sens

Minione chwile
Kawałki zdjęć, drobne kawałki
Zaschnięta łza
Obok kropli życia

Pożółkłe jak liście
Wiersze i Twój list
(...)

Mógłbym
Dumać nad dalszym ciągiem
O tym
Żeby chwila trwała i trwała

Lub
Spojrzeć w dal
Na zachód
Znów tak bardzo czerwony
Jak wtedy

Mógłbym
Zasznurować swoje usta
By myśli i słowa
Już nigdy więcej
Nie rodziły się

Mógłbym
Tak trwać i trwać
W przestworzach własnych wspomnień
Kiedy nie ma już głębi

I pomimo tego
Co na zewnątrz
Ciemność i niewidzialne cienie
W moim sercu
Jak w pokoju

Mała, jasna lampka
Nadziei